Zełenski o rzezi wołyńskiej: „Pełna prawda” czy kolejne puste słowa? Polacy nie pozwolą, by krew pomordowanych przodków została zapomniana w imię politycznej poprawności.
W 83. rocznicę kulminacji rzezi wołyńskiej prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zabrał głos. Jego oświadczenie w sprawie rzezi wołyńskiej trafiło do Polaków wprost – pełne deklaracji o „pełnej prawdzie” i ekshumacjach, ale też przypomnienia o wspólnym wrogu. Dla wielu rodaków to moment prawdy: czy Ukraina naprawdę chce rozliczyć ludobójstwo, czy tylko gra o czas i wsparcie? Czas najwyższy, by Polacy stanęli w obronie pamięci narodowej.
Zełenski:
Każdego roku w tym dniu Polska i Ukraina oddają hołd pamięci ludzi – cywilów – którzy zostali zamordowani na Wołyniu podczas II wojny światowej. Dziś przedstawiciele państwa ukraińskiego wzięli udział we wspólnych nabożeństwach modlitewnych obok przedstawicieli państwa polskiego – zarówno tutaj na Ukrainie, jak i w Polsce.
Ukraina robi swoje, aby sprawiedliwie ustalić fakty dotyczące tych, którzy zostali zabici w tamtych latach. Trwają operacje poszukiwawcze w miejscach dawnych wsi i lokalizacji pochówków. Ukraina jest zdeterminowana, by przyspieszyć ten proces. W ciągu zaledwie dwóch dni rozpoczną się prace ekshumacyjne we wsiach Ostrivky i Volya Ostrovetska.
Czego potrzebujemy, to pełna prawda i chrześcijańskie upamiętnienie ofiar. Ale musimy też pamiętać, że dziś, we własnym czasie, Ukraina i Polska stają przed jednym wspólnym zagrożeniem, które jest śmiertelnym zagrożeniem dla naszej niepodległości, dla obu naszych państw, dla każdego miasta i każdej wsi. To zagrożenie to Rosja. Mówiąc o przeszłości, nie możemy rzucać wątpliwości na przyszłość naszych narodów – przyszłość Ukrainy, Polski i przyszłość całej Europy.
Rzeź wołyńska – ludobójstwo, którego nie wolno zrelatywizować
Rzeź wołyńska to jedna z najokrutniejszych zbrodni XX wieku. Ukraińscy nacjonaliści z OUN-UPA zamordowali w bestialski sposób dziesiątki tysięcy polskich cywilów – kobiet, dzieci, starców. Palono żywcem, nadziewano na widły, rąbano siekierami. To nie był „konflikt” ani „tragedia wzajemna” – to zaplanowane ludobójstwo na tle etnicznym. Polska historia zna tę prawdę od pokoleń. Konserwatywna pamięć narodowa nie pozwala jej zepchnąć do lamusa, nawet gdy geopolityka każe patrzeć w inną stronę.
Oświadczenie Zełenskiego – gest pojednania czy kalkulacja?
W swoim wpisie na platformie X Zełenski podkreślił udział ukraińskich przedstawicieli we wspólnych nabożeństwach, zapowiedział przyspieszenie ekshumacji we wsiach Ostrivky i Volya Ostrovetska oraz wezwał do „pełnej prawdy i chrześcijańskiego upamiętnienia ofiar”. Jednocześnie mocno akcentował wspólne zagrożenie ze strony Rosji, apelując, by przeszłość nie podważała przyszłości Polski i Ukrainy.
To klasyczny przekaz dwutorowy: z jednej strony deklaracje współpracy, z drugiej subtelne przypomnienie, że „teraz jest wojna” i nie czas na rozliczanie starego rachunku. Polacy słyszą to nie pierwszy raz. Ile razy już słyszeliśmy piękne słowa, podczas gdy na Ukrainie nadal trwa gloryfikacja sprawców – tych samych, których symbole niedawno pojawiły się w nazwie elitarnej jednostki wojskowej?
Konserwatywna prawda: Pamięć nie podlega negocjacjom
Dla prawdziwych konserwatystów Wołyń nie jest tematem do „dialogu historycznego”, lecz świętą raną narodową. Ponad 100 tysięcy zamordowanych Polaków woła o godny pochówek i prawdę. Nie chodzi o zemstę – chodzi o sprawiedliwość. Nie można budować przyszłych sojuszy na kłamstwie lub półprawdach. Jeśli Ukraina chce być prawdziwym partnerem Europy, musi uznać rzeź wołyńską za ludobójstwo i pozwolić na pełne, nieskrępowane ekshumacje na całym terytorium.
Psychologicznie rzecz ujmując: naród, który zapomina o swoich poległych, traci duszę. Polacy, jako naród, który przetrwał rozbiory, Powstanie Warszawskie i Katyń, wiedzą to najlepiej. Nie możemy pozwolić, by dzisiejsza polityka bezpieczeństwa wymazała pamięć o ofiarach. To nie jest „nacjonalizm” – to podstawowa lojalność wobec przodków i odpowiedzialność wobec potomnych.
Czas na polski głos – misja dla każdego z nas
Zełenski wysłał sygnał. My, Polacy, musimy odpowiedzieć własnym, jednoznacznym. Pamięć o rzezi wołyńskiej musi być nauczana w szkołach, upamiętniana w mediach publicznych i chroniona przed relatywizacją. Nie chodzi o konflikt z Ukrainą – chodzi o to, by sojusz był oparty na prawdzie, a nie na wygodnym milczeniu. Tylko wtedy przyszłość będzie zbudowana solidnie.
Polsko-ukraińskie relacje są ważne, szczególnie wobec rosyjskiego zagrożenia. Ale prawda historyczna nie może być kartą przetargową. Polacy mają moralny obowiązek upominać się o groby swoich dziadków i babć. To nie jest słabość – to siła charakteru narodu, który nigdy nie klęka przed kłamstwem.
Nie zapomnijmy. Nie odpuśćmy. To nasz obowiązek wobec tych, którzy wołają z wołyńskiej ziemi.





