🚨 Orlen wyeksportował w 2025 roku ponad 2,4 miliarda litrów paliwa na Ukrainę po średniej cenie netto około 2,94 zł za litr. Polacy na stacjach płacą wielokrotnie więcej – bo rząd nie chce obniżyć podatków, które sam narzucił.
🔥 To nie jest tajemnica ani spekulacja. Oficjalne dane Krajowej Administracji Skarbowej potwierdzają: w 2025 roku z Polski na Ukrainę trafiło 2 433 231 045 litrów oleju napędowego i benzyny o wartości statystycznej 7 164 133 404 zł. Prosty podział daje średnio niecałe 3 złote za litr – w cenie eksportowej netto, z transportem do granicy wliczonym w część transakcji.
⛽ Różnica między tą kwotą a ceną na polskich stacjach (często powyżej 7–8 zł) nie bierze się z magii ani z wielkiej miłości do Kijowa. Bierze się z polskich podatków: akcyzy, opłaty paliwowej, emisyjnej i VAT. Te daniny potrafią stanowić prawie połowę tego, co kierowca zostawia przy dystrybutorze. Ukraina, jako kraj spoza UE, tych polskich obciążeń nie płaci. Orlen sprzedaje więc produkt bez fiskalnego balastu – i według własnych wyliczeń robi to drożej niż porównywalna cena hurtowa netto w Polsce.
🇵🇱 I tu zaczyna się prawdziwy problem. Państwowa spółka, której zarząd nominuje minister aktywów państwowych, a tego ministra nominuje premier, potrafi znaleźć sposób na komercyjną sprzedaż paliwa za granicę w rozsądnej cenie netto. Dla własnych obywateli – już nie. Bo obniżenie akcyzy czy VAT oznaczałoby mniejszy dopływ pieniędzy do budżetu, z którego finansuje się kolejne programy, obietnice i sojusze.
💥 Czy to oznacza, że Orlen dokłada do interesu z Ukrainą? Według oficjalnego stanowiska spółki – nie. Transakcje są rynkowe, oparte na notowaniach międzynarodowych plus marża i logistyka. Spółka zarabia. Problem leży gdzie indziej: w systemie, w którym polski kierowca jest trzymany za zakładnika wysokich podatków, podczas gdy eksport działa sprawniej.
🛡️ Konserwatywna ocena jest prosta. Państwo istnieje po to, by chronić interes własnych obywateli w pierwszej kolejności. Gdy państwowy koncern potrafi zorganizować dostawy miliardów litrów paliwa za granicę, a jednocześnie krajowi kierowcy słyszą, że „ceny zależą od rynków światowych” i „nic się nie da zrobić” – coś jest głęboko nie tak z priorytetami. To nie jest kwestia empatii wobec sąsiada prowadzącego wojnę. To kwestia elementarnej odpowiedzialności wobec własnego narodu.
📢 Jeśli uważasz, że polski podatnik zasługuje na takie same standardy jak odbiorca eksportowy, udostępnij ten tekst dalej. Polub, skomentuj, prześlij znajomym. Cisza działa na korzyść tych, którzy wolą, żebyś nie zadawał niewygodnych pytań.
#Orlen #Paliwo #Ukraina #Podatki #Polska
Opracowanie: Udostepnij.pl Źródła: odpowiedź Ministerstwa Finansów i Gospodarki na interpelację poselską (dane KAS za 2025 r.), oficjalne stanowisko Grupy Orlen z lipca 2026 r., publikacje Bankier.pl, money.pl, Demagog.org.pl






