Donald Tusk pilnie zabiera głos. Polacy niedowierzają. Dotrzyma słowa?

⚠️ Prezydent podpisał. Tusk stracił ostatnią wymówkę. Weekend pokaże, czy obietnica się spełni. 🔥

Karol Nawrocki podpisał ustawę o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych. I w tej jednej decyzji spalił rządowi ostatnią deskę, na której Donald Tusk stał od miesięcy: deskę z napisem „to wina prezydenta”.

Premier nie wytrzymał nawet do rana. Napisał, że to nie on wygrał. Że wygrali Polacy, którzy już w weekend zapłacą mniej za paliwa. Piękne zdanie. Ciepłe. Zrobione pod lajki. I dokładnie w tym tkwi haczyk. Bo jeśli Polacy naprawdę wygrali, to nie dzięki łasce premiera, tylko dlatego, że pałac przestał być wygodnym kozłem ofiarnym.

Czy Premier dotrzyma obietnicy wyborczej i paliwo będzie po 5.19 zł za litr?

Można głosować raz dziennie.

Przez całe lato słyszeliśmy jedną piosenkę. Ceny wysokie, bo prezydent. Tarcza stoi, bo prezydent. Orlen liczy marże, bo prezydent. Pierwszą wersję ustawy Nawrocki odesłał do Trybunału, wskazując działanie prawa wstecz. Rząd nie poprawił istoty sporu. Przepchnął drugi raz. I czekał. Czekał, aż Polska przyjmie za pewnik, że drogie paliwo ma adres na Krakowskim Przedmieściu, a nie w kancelarii premiera i w spółce, którą ten rząd kontroluje.

Podpis to nie kapitulacja. To odsłonięcie stołu. Nawrocki powiedział w orędziu wprost: kończy ustawianie Polaków w roli politycznych zakładników, a pełną odpowiedzialność za ceny ponosi rząd. Żąda obniżek od razu, nie za miesiąc i nie po kolejnej awanturze. Do poziomu obiecanego w kampanii. Każda złotówka z tego podatku ma iść w cenę na dystrybutorze, nie w łatanie dziury, którą sam rząd wykopał. I nie wycofał zarzutu niekonstytucyjności. Ustawa idzie do Trybunału w trybie następczym. Podpisano, żeby kierowca nie był dłużej kartą przetargową. Zastrzeżono, bo prawo wsteczne nie staje się uczciwe tylko dlatego, że komuś spieszy się do konferencji.

Czy Karol Nawrocki to dobry prezydent?

Można głosować raz dziennie.

Tu jest sedno, którego rząd nie chce, żebyś powtórzył przy rodzinnym stole. Ta ustawa sama z siebie nie ścina ceny litra. To podatek. Około 60 procent od tzw. nadmiarowego zysku, liczonego wstecz od marca, głównie z Orlenu, szacunek rzędu 4 miliardów. Pieniądz ma dopiero sfinansować rządową tarczę „Ceny Paliwa Niżej”. Minister finansów mówi o spadku rzędu 1,2–1,3 zł na litrze od weekendu. Premier gwarantował, że po podpisie zrobi to natychmiast. Słowa padły. Terminy padły. Wymówka padła.

Zapamiętaj ten mechanizm, bo on się powtarza. Najpierw obietnica, która mieści się w jednym haśle. Potem reality check na stacji. Potem winny jest ktoś trzeci: prezydent, koncern, wojna, pogoda, poprzednicy. A gdy trzeci przestaje zasłaniać, premier ogłasza zwycięstwo narodu. To nie jest pokora. To jest przejęcie cudzej decyzji i sprzedanie jej jako własnej łaski. Psychologia prostsza niż cennik na pylonie. Człowiek, który miesiącami słyszał, że jest bezsilny, nagle słyszy, że wygrał. Ma poczuć wdzięczność. Nie ma pytać, czemu olej napędowy po dziewięć złotych tak długo był dla budżetu i dla dywidendy wygodniejszy niż benzyna z kampanijnego slajdu.

Orlen za tego rządu nie jest biednym zakładem, który trzeba osłaniać przed złym pałacem. To spółka Skarbu Państwa, której zyski rząd sam pokazywał jako rekordowe, gdy było mu to na rękę, i jako dramat kierowców, gdy było mu to na rękę inaczej. Podatek od nadmiaru, który sam współtworzysz polityką akcyzy, VAT i marży, a potem ogłaszasz jako ulgę dla ludu, to nie jest reforma. To jest teatr z Twoim portfelem w roli statysty.

Weekend jest testem, nie festynem. Jeśli litr realnie spadnie i zostanie nisko, a nie na jeden piątkowy komunikat, rząd wykona minimum, do którego sam się zobowiązał. Jeśli spadek będzie symboliczny, chwilowy albo „rozłożony w czasie”, wróci stara śpiewka, tylko bez prezydenta w refrenie. Wtedy nie będzie już kogo podstawić. Zostanie fakt: odpowiedzialność za cenę, za podatek wstecz i za obietnicę leży po stronie tych, którzy rządzą Sejmem, rządem i spółką.

Nie daj sobie wmówić, że podpis prezydenta jest prezentem dla Tuska. Jest końcem alibi. Polak przy dystrybutorze nie jest elektoratem do ogłoszenia zwycięstwa. Jest człowiekiem, który rano liczy, czy dojazd do pracy jeszcze się opłaca. Ma prawo wymagać ceny, nie konferencji.

Puść ten tekst dalej. Niech dotrze do ludzi, którym od miesięcy wciskano, że droższe paliwo to czyjaś osobista złośliwość, a nie rachunek polityki tego rządu. Polub, jeśli masz dość wymówek. Udostępnij, jeśli w ten weekend chcesz porównać słowo premiera z tablicą na stacji, a nie z kolejnym wpisem.

#Nawrocki, #CenyPaliw, #Tusk, #Orlen, #Polska

Opracowanie: Udostepnijto.pl

źródła: orędzie prezydenta Karola Nawrockiego, 1.10.2026; wpis Donalda Tuska; TVN24; PAP; prawo.pl; Puls Biznesu; Business Insider; Bankier.pl; komunikat KPRP i Ministerstwa Energii w sprawie wcześniejszego skierowania ustawy do TK, lipiec 2026.

Ostatnio dodane ➡️ WIADOMOŚCI

Poseł Konfederacji po awanturze w TK: Tusk w marszu po władzę absolutną nie cofnie się przed niczym | Niezalezna.pl

Więcej…

Teść Kosiniaka-Kamysza: "W ciągu 5 miesięcy Rosja zaatakuje Polskę". Czy ujawnił tajemnicę?

Więcej…

⚠️ 66-latek podejrzany o planowanie zamachu na Tuska trafił do aresztu. Znamy szczegóły zarzutów ⬇️

Więcej…

Demagog wziął pod lupę Tuska. "Manipulacja"

Więcej…

Miało być zupełnie inaczej. Nagły komunikat Beaty Szydło

Więcej…

"Nawet dożywocie". Jacek Sasin ostrzega Waldemara Żurka

Więcej…